sen z nocy 02.01.2010
Styczeń 2, 2010, 15:22, Dodał: sticks87znów pamiętam tylko trochę z tego snu ale oto on:
było to na terenie jakiegoś pałacu lub zamku. był tam mój kuzyn Daniel.
dostał on tak jakby klątwe, musiał zrobić coś 100 razy. Ale zachowam dla siebie co ;)
kiedy byliśmy w jakimś pomieszczeniu w zamku, on juz raz zrobił to coś. bardzo sie wtedy śmiałem. i bardzo brzydko pachniało :D
tak na marginesie pamiętam tylko jak stałem z kimś na jakimś trawniku na dworze, pewnie obok zamku.
Sen 29.12.09
Styczeń 1, 2010, 20:57, Dodał: sticks87Sen, który był: 29.12.09, słabo pamiętam, ale opisze go.
Moja babcia miała tak jakby restauracje, była też tam moja ciocia, mama i tata, oraz wielu innych ludzi. Ja pomagałem babci rozwijać tą restaurację, ale były przeszkody... obok była druga restauracja, która nam przeszkadzała w spektakularny sposób. Śmiali się z nas, jednak ja dalej byłem przy babci i jej pomagałem. Dalej już nie pamiętam.
Mafijne porachunki.
Październik 31, 2009, 9:46, Dodał: SubZacząłem śnić przed małą budką z napisem "SECURITY" na drzwiach. Chciałem wejść do środka, ale wiedziałem, że ktoś tam jest, jakaś kobieta. Zacząłem gwizdać żeby ją wywabić, ale nikt nie odpowiadał. Poszedłem na tyły budki i okazało się, że to wszystko to jest jakaś kamienica. Otworzyłem cicho drzwi. W środku było ciemno, na stole leżały bronie, okazało się że ja przy sobie też mam jakieś. Szybko podmieniłem bronie i zwróciłem się w stronę okna. Podjechali jacyś mafiozi, pewnie po swoje bronie. Jeden z nich miał dziwną poparzoną twarz. Schowałem się za rogiem... Nagle przed oczami stanął mi owy mafiozo. Akcja szybko przeniosła się na arenę rzymską, gdzie w rządku stały jakieś osoby, były w tym 2 kobiety, jedną znałem mniej, była chyba ruda, zaś drugą już bardziej, to była średniego wzrostu brunetka w sukience, jakie miały pokojówki w dawnych czasach. Reszty nie znałem. Czułem, że jestem tylko oczami obserwatora. Nagle mafiozo rzucił się na brunetkę i zaczął ją okładać i wykłócać się z nią o coś, chciałem zareagować, ale nie mogłem, bo byłem tylko obserwatorem, nie wiem dlaczego ale nagle do głowy wbiło mi się, że całe to zdarzenie nazywa się "Ania z Zielonego Wzgórza" :O . Może przez rudą kobietę. Nagle poczułem pustkę i nicość... to był koniec snu, obudziłem się jakiś czas później.
Prośba dziadka
Wrzesień 1, 2009, 8:57, Dodał: elleneMój sen zaczął się na wsi u dziadka ze strony matki. Dom już popadał w ruinę i atmosfera była trochę ponura (była noc). Był tam mój dziadek, który już nie żyję, który poprosił mnie oto aby przynieść mu dwa tomy jednej książki ( tytułów już nie pamiętam, ale wydaje mi się, że były one o szczęściu). Nagle pojawił się koło mnie mój brat i zaczęliśmy razem szukać. Szliśmy wiejską drogą, gdzie mijaliśmy puste szare pola porośnięte jakimiś szkieletami krzewów, dalej było jezioro i znowu pola aż doszliśmy do ruin, które wyglądały na starożytne. Nagle w umyśle ukazał mi się ich cały plan. Pod ziemia było dużo pomieszczeń i trochę niebezpiecznie ponieważ czułam, że przebywają tam wrogie i obce istoty. Pojawiły się potem dwie kuzynki, które pytaliśmy o pomoc ale one były jakby nieobecne. Postanowiłam tam zejść, w dodatku znalazłam nowe pomieszczenie którego nie było na mapie i wyszłam z ziemi inną drogą. Udało mi się coś znaleźć ale to nie były te książki, trochę się tym zawiodłam i ruszyłam dalej sama na poszukiwania. Zaczęłam wchodzić na na duże wzniesienie, lecz niestety obudził mnie budzik.
Białe żonkile
Sierpień 3, 2009, 18:37, Dodał: jola56Miałam dzisiaj doprawdy tak pzredziwny sen, że postanowiłam dowiedzieć się o jego znaczeniu. Czy ktoś może mi powiedzieć, ja go zinterpretować?
Śniło mi sięogromne pole zalne zastygłą gnojówką, tak zastygłą,że można było poniej chodzić, a na srodku rósł wilki pęk cudnych białych żonkili.
Nice pleace, another pleace.
Maj 16, 2009, 18:15, Dodał: DruiDZjawiam się na tarasie swojego domu leżąc (tak jak terminator na parkingu), zapewne będąc rannym odganiałem od siebie srokę, które bardzo dziwne się zachowywała nie chcąc uciekać. Następnie pojawiam się już wewnątrz domu gdy chodzę po nim, po pomieszczeniach których do tej pory nie znałem a widok z okien był inny, jednakże to był ciągle mój dom a duże pomieszczenie, do którego właśnie wszedłem było pokojem mojej siostry, zazwyczaj małym. Była tam takie wiadro do odlewania się a obok umywalka, całe pomieszczenie było zawalone kartonami i innymi gratami jak z przeprowadzki, przypominało tym trochę hol mojego domu na piętrze. Poszedłem się odlać a wiadra tam nie było, więc pomyślałem, że na dwór wyjść nie mogę to odleje się przez okno w moim pokoju. Wyjrzałem przez okno i ujrzałem wszędzie śnieg nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że wiedziałem iż jest środek lata i środek dnia który był tak ciemny jak bezksiężycowa noc. W tym momencie stojąc przed oknem usłyszałem dziwny dźwięk, krótkiego uderzenia w dzwon. Przeniosłem się na balkon, którego naprawdę nie ma, gdzie oglądałem przez prawie całkowitą ciemność widok na zachód z mojego domu będąc na wysokości okna mojej siostry. Widziałem dziwnie zachowujące się zwierzęta, biegnącego wilka tuż pod tarasem (na którym wcześniej leżałem) pode mną ,
miałem też przez moment migawkę widoku z okna z innego miejsca na ziemi na zachód słońca. Nagle będąc już z powrotem na balkonie usłyszałem znów ten dźwięk i w mym śnie pojawiają się moi rodzice, którzy każą mi się schować bo nadchodzi coś co oni nazwali jednakże ja zostanie przy określeniu COŚ. Było to coś dziwnego trzeba było być cicho, żeby nie zorientowało się, że jesteśmy w domu. Nagle znów słyszę ten dźwięk i jestem w salonie na dole i oglądam już przez okno scenę w czasie wiosny, gdzie dziecko jeździło na rowerku po ulicy i także słyszało ten dźwięk jednak nie zdążyło uciec to, pojawił się wtedy samochód moich sąsiadów który potrącił to coś ratując bądź też odwracają uwagę od dziecka. Wtedy wszyscy będąc już na dworze wyszliśmy zobaczyć czy nic się nie stało, rozmawiając razem z chłopczykiem z rowerka i stojąc przy samochodzie. W tym momencie z zarośli wyszedł bardzo dziwny mały człowiek przypominający dziecko, którego od razu rozstrzelaliśmy a jego brzuch zaczął dziwnie się zachowywać jakby coś miało z niego wyjść. Wtedy też ktoś zza moich pleców powiedział, nauczyliśmy się już ich rozpoznawać. Brzmiało to tak jakby ten dziwny stan, który można było określić wojną miał dobiec końca. Tymczasem zobaczyłem widok z bazy ludzi, których można określić mianem tych złych, wyjmujących zbroję w której poruszała się strona przeciwna, która jak wnioskuję ze słów ludzi w zielonych hełmach „to zbroja proroka ze starożytności”. Jednakże mimo iż ci źli byli z ziemi, większą sympatią w czasie snu darzyłem stronę tych innych, jak gdyby nie z ziemi i oni również wygrali ostateczną bitwę, po której nie było już właściwie tego porządku świata.
Pomyślałem, że chce mieszkać w spokojnym miejscu, a gdy już takie znalazłem musiałem stoczyć walkę z tym samym złem co wtedy terroryzowało moją miejscowość. I była to, któraś ze stron tego konfliktu. Pokonałem COŚ co teraz przypominało wilka w przepaść do wodospadu i zająłem sobie wraz z moją kobietą malownicze miejsce na polanie obok przepaści do której wpadał wodospad. Nie było nic z nowoczesnych rzeczy, oprócz śmieci. Tak też zbudowałem maszynę do butelkowania wody z wodospadu.
ucieczka
Kwiecień 29, 2009, 14:59, Dodał: Mateo819Przez cały sen uciekałem przed kimś.. Nie wiem, ale to chyba był mój brat (jestem jedynakiem :P) Jednak miałem takie wrażenie. Co ciekawe zwiewałem przez cały kraj, począwszy na miejscu mojego zamieszkania a skończywszy na Giewoncie w Tatrach :D Co ciekawe, biegałem z zawrotną szybkością, skakałem baardzo wysoko (chciałbym tak :) ) Zaczynając ucieczke, myślałem, że szybko zgubię "ogon". Myliłem się. Tamten biegał i skakał tak jak ja, a na dodatek miał broń z której do mnie mierzył. Tak uciekałem, uciekałem aż zobaczyłem góry i rozpoznałem Giewont. Był jakiś taki dziwnie niski, mogłem na niego wskoczyć bez większych problemów. Ale to nie wycieczka, tylko ucieczka. Biegnąc dalej (może jednak leciałem?? Nie czułem gruntu pod nogami) zauważyłem oddział GROM :D Obok jacyś kolesie jakby nigdy nic grali sobie w piłkę. Po uprzednim uniknięciu kilku kul z pistoletu tego co mnie gonił poddałem się gromowi (chcieli mnie areszstować, mierzyli z broni). Stwierdziłem, że w ten sposób przestanie mnie gonić, a w więzieniu będę miał spokój... Uklękłem pokornie z rękoma na karku przed GROMowcami i sen się skończył.
Zacięta winda
Marzec 18, 2009, 12:35, Dodał: michalJestem na uczelni. Wchodzę po dziwnych schodach na 2 piętro aby pójść na wykład z matematyki. Czuję, że nie chodziłem wcześniej na zajęcia więc nie mam pojęcia o czym mówi wykładowca ani jak rozwiązać przykłady z tablicy. Nagle kobieta pyta się czy ktoś chce zrobić przykład. Nikt się nie zgłasza. Wtedy patrzy na mnie i się pyta: "Może Pan?". W tym momencie ja się zgłaszam i mówię, że mogę. Podchodzę do tablicy jednak symbole używane w tych działaniach są mi całkowicie obce. Zapamiętałem między innymi falowane F. Po rozpisaniu przykładu dochodzę do wniosku, że jest całkiem prosty. Z małą pomocą udaje mi się go rozwiązać. Kończy się wykład więc wychodzę na korytarz. Jestem na wydziale ekonomicznym wraz z moim kolegą Karolem(on też studiuje to co ja tylko na innej uczelni). Postanawiamy pójść do sklepiku coś kupić. Wsiadamy do windy i jedziemy na dół. Wracając czuję, żę coś jest nie tak. Chcę wyjść ale drzwi od windy nie otworzyły się do końca. Wychodzę i gdy jestem już jedną nogą poza windą ona rusza. W pospiechu staram się uciec na zewnątrz. Udaje mi się. Odwracam się i widze Karola. Dziwię się, że uciekł mimo, że ja zrobiłem to w ostatniej chwili. Idę korytarzem i spotykam moją sąsiadkę. Jest ubrana w Togę. Witam się z nią i idę dalej. Chcę przejść do innego bloku jednak z powodu braku bezpośredniego połączenia muszę przejść piętro niżej przez łącznik. Tym razem wybieram schody i się budzę.
Pobyt na cmentarzu
Marzec 14, 2009, 12:38, Dodał: katmanJest piękny, słoneczny dzień. Słońce świeci mocno a niebo jest bezchmurne. Całą tą sielankę psuje fakt, że jestem na cmentarzu otoczonym otynkowanym murem z czerwoną klinkierową cegłą na jego szczycie. Za murem znajdują się drzewa o bezlistnych konarach. Prawdopodobnie jest jesień lub wczesna wiosna. Trawa wygląda jakby co dopiero miała budzić się do życia.
Nigdy nie lubiłem cmentarzy, napawały mnie lękiem i odrazą. Unikałem być na nich jak diabeł świeconej wody. Nie mniej w przypadku tej mekropolii czuję się spokojny i szczęśliwy. Odczówam, że jestem już starym człowiekiem. Mam na sobie garnitur,płaszcz oraz elegancki zamszowy kapelusz.
Stoję przed grobem mojej matki. Jej nagrobek jest dość niezwykły, ponieważ wzory na ciemnej, graniowej płycie układają się w kształt wielkich, szarokremowych kwiatów. Nie dostrzegam krzyża, a to jest bardzo dziwne, gdyż moja mama była osobą bardzo wierzącą. Jedyne co ma odniesienie religijne to wielki anioł z rosportatymi skrzydłami trzymający szarfę z inicjałami mojej mamy. Stoi majestatycznie jakby osłaniał cały grób przed zniszczeniem.
Kiedy tylko odwaracam wzrok, ukazuje mi się wizerunek mojem matki. Nie jest już, jak teraz, młodą kobietą o brąsowych włosach i pięknej, ale spracowanej twarzy. Widzę ją jako staruszkę z osiwiałą głową. Jej twarz, pomimo, że jest pomarszona i sucha, mówi o tym, że jej życie było udane i umarła spokojna o los swoich najbliższych. Ubrana w biały żakiet i spudnicę wygląda majestatycznie jak angielska królowa matka, tylko orderów i brosz brakuje.
Rozmawiam z kimś, ale nie widzę kto to jest. Tok naszej rozmowy również nie jest dla mnie słyszalny. Wizerunek rozmówcy jest zamazany, ale domyślam się że to mężczyna. Jedyne co nas łaczy to to, że patrzymy w tym samym kierunku. Na jeden z kamiennnych kwiatów, który mieni się inaczej od pozostałych. Lśni blaskiem, jakby chciał powiedzieć, że jest wyjątkowy i jednyny w swoim rodzaju. Jakby był żywy.
Za sobą widzę drewnianą,bramę cmentarną. Jest wielka i bardzo stara, bez rzadnych ozdób. Jedyne, co ją przykuwa do niej wzrok to słoje drewna. Mimo, że od dawna martwe, zdawały się żyć i stanowić część otaczającej je przyrody.
Gdy się przebudziłem, pierwsze pytanie, jakie sobie postawiłem, było: " Co ten sen oznacza? Moja mama żyje i ma się bardzo dobrze a mi śniło się jak leży w grobie." To nie piewszy raz, kiedy śniła mi się moja mama. Ostatni raz był również związany z jej pogrzebem. Czyżbym się obawiał, że ją stracę w najbliższej przyszłości. Wiem, że każdy umrze, ale to nie pora i czas dla Niej. Tylko, jak to mówią: "Śmierć nie wybiera."
Czasami śni mi się coś codzienie, a czasami przez kilka dni jedyne co pamiętam ze snu, to ciemność. Na koniec cytat: "Im bardziej pragniesz życia, tym bardziej zbiża cię to do śmierci"
Podróże w czasie
Marzec 8, 2009, 22:05, Dodał: michalSen był dosyć dziwny. Z początku byłem w swoim normalnym wieku. Następnie poczułem możliwość podróżowania w czasie. Nie było to jednak podróżowanie fizycznie całym ciałem. Przenosił się jedynie umysł, świadomość. Postanowiłem się więc przeteleportować. Bałem się, co może się stać jeśli przeniosę się za bardzo w przyszłość, do czasu gdy będe już nieżywy. Nie miałem pewności co wtedy stałoby sie z moja świadomością. Cofnąłem się więc w czasie do lat dzieciństwa. Byłem w szpitalu(co jest prawdopodobne bo w tym okresie byłem w szpitalu). Działy się tam jakieś dziwne rzeczy. Wszystkie dzieci bały się lekarza(którym był Deląg ;) lub facet do niego bardzo podobny). Chciał też złapać i mnie. Uciekłem więc do jednego z pokoi(wyglądał jak pokój dla personelu). Odczepiłem plastikową zasłonę do szybu wentylacyjnego i schowałem się do łóżka-kanapy. Po chwili wszedł lekarz. Obejrzał szyb i krzyknął, że jestem gdzieś w tunelach wentylacyjnych. Wybiegł a ja powoli wyszedłem ;). Przeszedłem przez drzwi pokoju i się obudziłem

