Motanina
Lipiec 14, 2005, 23:14, Dodał: RedekBylem w szkole, 2 ostatnie lekcje angola i koniec roku. Facetki oczywiscie nie bylo, ale wszyscy mowili ze jest. Kazano nam czekac. Przebieglem sie kilka razy po szkole i spotkalem faceta of WFu. Spytalem sie go czy jest facetka od angola, oznajmil ze jeszcze jej nie widzial. Wiec chcialem pobiedz dalej, wtedy on zawolal mnie do siebie, na poczatku udawalem ze go nie slysze, wiec zawolal drugi raz, wtedy podszedlem... Poprosil mnie abym gdzies (do jakiegos sklepu) pobiegl i kupil mu cos. Tak mi sie nei chcialo ze szok... wiec powiedizalem mu, ze nie rozrozniam nominalow banknotow i napewno by mnie oszukali i pobieglem dalej (jaki lol zemnei :D) Dobiegla druga lekcja - facetka od angola sie zjawila i poweidziala ze nas zwalnia... Wtedy zalamka i sen zaczal sie od poczatku tak jakbym cofnal sie w przeszlosc. Stalem przed szkola i spotkalem Kusego. Powiedzialem mu ze facetka od angola bedzie dopiero na drugiej lekcji i potem nas zwolni i zebysmy sobie teraz poszli. Nie chcial mi uwierzyc, probowalem go przekonac, wtedy podniosl mnie jedna reka i rzucil w okolice drzewa :D To bylo wywaliste takie swobodne opadanie. Wszyscy poszli na lekcjie... a ja na boisko. Grali sobie tam jakis palki i Horn (w momencie w ktorym przeszedlem dostal pilke strzelil wtrafil w slupek, pilka poleciala do gory, on podbiegl i probowal strzelic z banki ale wtrafil w poprzeczke) wysmialem go :D, a potem zaprosilem na "popijawe" W drodze do domu spotkalem Marte, ktora tesh zaprosilem. Nastepnie byl wieczor wyszedlem przed blok, a oni zorganizowali popijawe. Poszedlem sie przejsc z Hornem, Blue i Piotrkiem zobaczylismy jakiegos kolesia co z ciezarowki wywalal rozne kartony i galezie (byl jeszcze jakis dzieciak, ktorego omine...) spytalismy sie czy mozemy pomoc. Weslismy za ogrodzenie i znalezlismy sie przed moim blikiem. Facet wyjasnil nam co mamy robic (i tak nie widzialem oco chodzi :P) Piotrek zabral sie do roboty i nagle zamiast kartonow i galezi zaczely pojawiac sie srajtasmy (papier toaletowy :D) Facet mial kilka uwag dotyczacych zwijania papieru ale pozniej zniknal... Piotrek tesh sie zwinal do domu. Zrobilo sie ciemno - wiec zapalilem swieczke (nie ma jak tam popijawa przy swiecach :D) Horn zajadal sie malinami (podobno wzial je spod mojej sasiadki balkonu... lub z balkonu :P) Wkoncu przyszedl jakis znajomu Horna, ladnie sie przywital "Cze Red" a ja nawet go nie znalem. Tak sobie seidzielismy saczac piwko i przyszla Marta. Horn zaraz poszebiegl gdzies (w strone monopolowego :D) a ktos w tym czasie puscil jakies disco :D wiec zaczelismy balangie, Marta rozmawiala z tym nieznajomym i nagle wszystko sie zmienilo. Zamiast balangi siedzialem grzecznie z rodzicami na czyichs urodzinach (a najgorsze.. moja piwko zamienilo sie w herbate...aaaa) Wszyscy wznosili toast za solenizantkie (ktorej nie bylo) a ja poszedlem sie przejsc zszedlem na dol (sadzilem za znajde tam kogos znajomego a tam dupa.. nikogo) Wrocilem na gore tam zobaczylem solenizantkie ktora dostawala okrzan na zrobienie sobie tatuarza (lol) Wiec poszedlem sobie do pokoju, polozylem sie na fotelu i bawilem sie z kotem. Kot najpierw lukal na muche latajaca nad moja glowa a potem mnie zadrapal w czolo... koniec :D
Potworek
Kwiecień 27, 2005, 7:37, Dodał: RedekSen składał się z tak jakby snów we snie :D i miał miejsce miedzy godzinami 5am-6.30am. Wszystko zaczeło sie od pewnego artykułu, w którym była mowa o zniknięciach ludzi w nocy. Nie było żądnych śladów, a znikniecia działy się bez żądnego schematu. Był wieczór wiec położyłem się spać, wtedy przyszła do mnie pewna kobieta (duch, przywidzenieś :D) złożyła mi jakąś propozycję dotyczącą snów na która się zgodziłęm. I nagle dostałem takiego "kopa", ze usnołem :D. Nie wiele pamiętamy z tamtych snów - jedynie lekkie uczucie radości, zadowolenia. (to raczej nie byly "erotic dreams" :D). Tak sie działo przez 2 noce. Sen z 3 pamiętam. Byłem w jakieś wiosce z małymi ludkami (kransnale ). Opowiedzieli mi swoja historię. Dowiedziałem się ze ich "gatunek" jest na wymarciu i chca abym zaprowadził dwoje ich potomków do pewnej maszyny, na co się zgodziłem. Była to dwójka dzieci, które zabrałem, szliśmy przez las, az doszliśmy do tej maszyny. Wsadziłem tam dzięci i zamknołem drzwi. Zamienily się w bryłki lodu, które po chwlili sie połaczyły. Nagle wyskoczył error (...). I ta lodowa bryłka zaczeła rosnać. Gdy wypełniła całą maszynę drzwiczki sie otworzyły, bryła wybuchła a z zenatrz wyszedł se taki koleś przypominający rycerza. Zamachnął się raz i jakis strumien energii został posłany w moją strone. Zrobiłem unik i podniosłem miecz i zaczołem walkę. Po kilku zadanych i odparowanych ciosach, rycerz posłał mnie na ziemię. Sądziłem, że to jush koniec. Nagle dostał w banię czymś w rodzaju motyki :D. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem gromadkę krasnali - gotowych do walki. Kilku rzuciło się na rycerza i szybko podzielili mój los. Kilku zrobiło koło wokół rycerza, nagle światło i z rycerza została dwójka dzieci (...) :D. Staruszek podszedł do mnie i powiedział "Czas wracać" (nie chciłem tego, ale czułem ze musze). Uderzył mnie w czoło i poczułem jak sie budze (ale to nadal był sen). Zobaczyłem jakiegos potworka (takie wielkie okragle gowno) jak wysysa moja energie. Gdy na niego spojrzałem to schowal sie w wyrko i widac bylo jedynie takigo garba, jakby byl pod posciela lub cos w tym stylu, dotkanal mojej nogi i zaczal mnie wciagac (pochlaniac), zaczolem uciekac do drugiego opkoju gdzie mnie dorwal. Wciagnal mnie i wpadlem do jakiegos pomieszczenia, w ktorym panowała ciemność. Spotkałem tam zaginione osoby po krótkiej rozmowie doznałem jakby wizji. Jakis dziwny wzór czy cos takiego. Skoncentrowałem się na tej wizji i zaraz pokazało mi sie rozwiazanie. (A teraz najglupsza czesc tego snu :P) Kazałem kazdemu zdjac z siebie (nie ubrania :P) wszystkie elektryczne przedmioty. Połączyłem je i zafundowałem potworkowi elekro wstrzasy po czym wybuchł i zrobił mi w domu pierdolinik :D
Zaproszenie
Kwiecień 13, 2005, 7:43, Dodał: RedekDostalem zaproszenie w ktorym byla mowa o jakims spotkaniu. Nastepnego ranka udalem sie do jakiegos budynku, jednak gdy do niego wszedlem okazal sie o wiele obszerniejszy niz z zewnatrz. Przy wejsciu byla jakas kobieta ktora oznajmila ze jush wszyscy sa na gorze. Spytalem sie o droge a ta pokazala mi palcem schodzy. Wiec zaczolem isc... schody byly dosc wysokie weiec troche szedlem... i szedlem :P Az doszedlem na sam szczyt i wtedy okazalo sie ze tam byla winda... :D Spotkalem tam znajme twarze, bylo nas tam dosc sporo ok 20 osob, a jeden stal przed nami odwrocony tylem. Gdy ustalem kolo reszty i odwrocil sie. Byl to knypek w okularach, marnej postury ;. Powiedzial slowa "Moze zaczynac" i wszystko zaczelo sie trzasc az zwalilo mnie z nog. Wtedy ubranie tego knypasa sie rozerwalo troche miesnie mu urusly a jego skora przybrala kolor czerwony. (wygladal jak diablos z gry Diablo 2 :D, tylko mnial miejszy ogon :P). Wszyscy rzucili sie do ucieczki schodami, jednak ona sie zawalily. Wtedy takie biale swiatlo uderzylo wemnie i zobaczylem co sie stanie pozniej tzn. zobaczylem jak wszyscy uciekaja do windy a ten koles jednym strzalem rozwala ja i wszyscy gina. Wtedy znowu przewalilem sie na ziemie i zobaczylem jak wszyscy wsiadaja do windy. Szybko pobieglem i zaczolem ich stamtad wyrzucac (troche po chamsku ale co tam :P) winda ruszyla a ja nadal ich wyrzucalem. Po tym jak "wysiadla" ostatnia osoba zobacyzlem jak ten koles zbliza sie do krawedzi i celuje wemnie (nadal bylem w windzie) malenka kulka ognia :P. Pierwsza chybil, jednak druga wtrafil jednak w pore udalo mi sie wyskoczyc. Ustalem na przeciwko niego i powiedzialem "To mnie chcesz" i to byl blad... (glupszej rzeczy chyba nie moglem powiedziec... :D). Zaczol mnie gonic, rzucac kulkami az sie zmeczyl :D Potem znowu sie odezwalem "Tym mnie nie pokonasz" (lol) On zaczal sie kurczyc i nagle male swiatelko uderzylo wemnie. Poczulem ucisk i klucie i klatce piersiowej. Potem zaczelo mnie wykrzywiac. Czulem ze cos mnei rozsadza od srodka (to nie byly raczej gazy :P) Ale po chwili uspokoilo sie a ja zrobilem "bek" i cala zla energia ktora wemnei uderzyla zaminila sie w dymek i odleciala :D Wszyscy zeszli na dol (ciekawe jak... pewno sfrunelismy... :D) i koniec ;
tajny agent
Kwiecień 11, 2005, 8:01, Dodał: RedekPrzygotowania do snu: relaksacja wizualna + 5min OH + lekka alpha Bylem w jakims pomieszczeniu szkolnym (lawki, tablica, jakis zgred :D itd.) W tym pomieszczeniu byly 3 lawki a przy nich siedzialy 3 osoby (jadna z nich bylem ja) Nagle na tablicy pokazal sie diagram i ten czlowiek (170cm, siwe wlosy i brudka) mowil cos o niebezpicznej misji. Zastanawial sie meidzy mna a taka dziefczyna (szanse na udanie misji wynosily 3%, przynajmniej tak pisalo na diagramie :P) Wybral mnie... (za jakie grzechyś!...) Znalazlem sie w jakiejsc dzungli (uzbrojony jak Rambo :P), zalatwilem 3 grupki zolniezy i znalazlem jakas mala chatke. Wszedlem do srodka i tam kolejny zgred... podbiega do mnie i objasnia mi moja misje. Dal mi dziecko (omg...) ktore mialem chroni i powiedzial mi nieco o innych agentach. Nagle dostal kulke w plecy a ja wybieglem z domku. Bieglem przed siebie i zlapalem sie w najglupsza pulapke na swiecie (w ta line co lezy na ziemi i jak sie wejdzie to sie zaciska i wisisz na drzewie :P) Podeszli do mnie i odcieli, zaraz potym znalazlem sie w duzym pomeiszczeniu (3 pietro) w znajomej okolicy. Chcieli dowiedziec sie co ja tu robie. (Tutaj zaczyna sie czesciowe LD, ale nadal staram sie poddac pradowi snu). Okazalo sie ze oni (ci co mnei uwiezili) maja zdolnosc telepatii i wyczytali z mojej glowy ze jestem na misji. Wtedy zaczolem powtarzac w uysle kilka prostych zdan aby to im utrudnic. Przyprowadzili moich kolegow-agentow i probowali zrobic to samo co zemna. Stosowali ta sama technike co ja aby temu zapobiec. Przywodca porywaczy usiadl sobie kolo mnie i zaczol cos mowic o dziecku, koles trzymal dwojke dzieci przy oknie ktorych pilnowal straznik. Jeden z nich wyciagnal kieliszek i chcial sie napic czegos. Wtedy skoncetrowalem sie na tym kieliszku i rozwalilem go sila woli w jednej chwili zlapalismy dzieciaki i wyskoczylismy przez okno. Moji koledzy biegli przedemna i jeden z nich (tak mi sie zdawalo) probowal mi utrudnic ucieczke. Rozdzielilismy sie... pobieglem za tym ktory mial drugiego bachora. Zobaczylismy ze jestesmy okrazeni, a ten moj drugi kolega stal za nimi i sie smial. Zabralem drugie dziecko i zaczolem biec, wszyscy zaczeli mnie gonic co ulatwilo ucieczke drugiemu. Zaczeli mnie doganiac a ja czulem sie jakby sily mnie opuszczalyl (tak jak w wiekszosci snow w ktorych biegne). Ale to bylo czesciowe LD ; wiec poczulem nagly przyplyw energi i wlaczylem turbo (nie takie o jakim myslicie :D). Dobieglem do autostrady gdzie spotkalem dziewczyne (ktora zgred chcial wybrac do misji). Wyjasnila mi ze wszyscy sadzili ze jestem dead i wyslali ja itd itp. Zauwazylismy ze niektorzy sie zorientowali dokad ide (chociaz sam tego nie wiedzialem) i zrobili blokade. Wsiedlismy do samochodu (ja w ukryciu) i jakos bezproblemowo przejechalismy. Dojechalismy do miejsca docelowego gdzie zostalem odznaczony (wow :P) ale powiedzieli ze dzieci nie sa tutaj bezpieczne i musze je stad zabrac... Wsiedlismy do samochodu i ruszylismy przed siebie (ale jakis kretyn nie zatankowal... :P) Zatrzymalismy sie przed ogromnym domem i usyszelismy jakby pisk polaczony z dzwoniniem. Weszlismy do domu a tam jakis koles (chyba z darem jasnowidzenia bo nawet sie nei zdziwil naszej obecnosci), przypominal mi nauczyciela fizyki (wielki i lysy :P) tylko ze bardziej napakowany i sie nie jakal :P Porozmawialismy troszke i.... dalej sie nie dowiecie co bylo bo sam tego nie wiem... poprostu szostalem chamsko obudzony niby do szkoly... :( Moze CD nastapi :D
Zagłada nuklearna
Luty 15, 2009, 6:41, Dodał: michalŚniło mi się, że świat został zmonbardowany ogromną ilością bomb atomowych z rozkazu elity rządzącej na naszym globie(pewnie to skutek oglądania filmów o New World Order). W każdym razie moje rodzinne miasteczko ocalało. Postanowiłem odwiedzić moj dom. Rodziców nie widziałem. Była jedynie moja siostra, już zamężna. Niestety wyszła za jakiegoś araba, który chciał stworzyć sobie w mieszkaniu mały harem. Postanowiłem więc porwać swoją siostrę. Uciekliśmy drzwiami wychodzącymi na ogród, przeszliśmy ulicę dalej i się obudziłem...

